28-08-2013 r.

Jak się zaczyna tak się kończy – spot wskazuje na pobyt Pawła wciąż i wciąż w jednym miejscu – a dlaczego ?
a dla tego

http://radiorp.pl/w-kirgistanie-nastolatek-zmarl-na-dzume/97707/13/24/10/26/08/2013.html

Paweł i reszta ekipy utknęła w Mayda-Adyr z powodu kwarantanny w tym obszarze oficjalnie do 30-08-2013 r. (dziś info że może do 05-09-2013 r. a nawet do 08-09-2013 r.)

Historia i sytuacja tak niewiarygodna ale jak najbardziej prawdziwa !

23 LIPCA !

Paweł JUŻ BLISKO pogoda jak na załączonym obrazku niezbyt łaskawa – trzymać kciuki dziś i jutro najmocniej jak się da !
2

3

Paweł! Paweł! Już niedaleko!
Pozycja sprzed 10 minut.

1

I jeszcze jeden wizual pozycji sprzed 8 minut
4

Atak Trwa !

5

17 LIPCA !

Plan by po obiedzie wyjść do Jedynki, W nocy do dwójki lub trojki i zacząć „wyścig” po śnieżnego leoparda…
Dzięki wszystkim za trzymanie kciuków.

P.S. Dzięki wszystkim za SMSY na THURAYE z neta.
Bebe:)
Czarkowi, Emilowi za wiadomości ze świata:)
Kamilowi, za rade mycia zębów:)
Szymonowi, Łukaszowi za doping
i całej reszcie:)

16 LIPCA !

Wszystkie teksty są pisane na łapu capu – byle napisać, ale dopiero od wczoraj mamy komputer w bazie, a za chwile cztery osoby, które pomagały
rozstawiać obóz wracają do Karakol(Artur, Andriej, Dan i Tosza), czyli ze będą miały możliwość wysłania moich relacji – oznacza to ze mam niecała
godzinę by napisać wszystko z pamięci, zanim przyleci helikopter – żeby napisać co się działo przez ostatnie 2 tygodnie.

Chwaliłem się świetnym stanem organizmu a własnie zaczynam czuć dwie ogromne skwary, które na dniach wyjdą na dolnej i górnej wardze.
boli…ale przeżyjemy:)
Zaraz śniadanie – gotowane jajka, majonezik, ogórki,pomidorki, herbata z sokiem malinowym…tylko żyć nie umierać:)
Idę jutro do jedynki z trzema Rosjanami: Igorem, Siergiejem i Denisem. Igor tez byl w 2010 roku na Chanie, tez
zdobył szczyt – ale złapał „kibel” i spal na samym szczycie Chana jedynie w kombinezonie puchowym.
Dzisiaj kończymy rozstawiać Banie by moc się wygrzać i umyć a potem 6 namiotów dla klientów….
Już po obiedzie… pyszne pieczone ziemniaki z baranina i sałatka….co jak co…ale przez jedzenie w bazie to zamiast stracić parę kilogramów na pewno parę przybędzie..

Własnie rozmawiałem z Igorem, kt. jest jakby niepisanym liderem jego grupy, z prostego powodu – jest najbardziej doświadczony.
Opowiada o swoich planach. Chcą zdobyć Chana bez schodzenia do bazy by wyrobić klimę….tzn..chcą cały czas napierać do góry a na sam koniec spać na szczycie…
mało tego – proponują mi, żeby się przyłączyć i żeby spać w czterech w jednym namiocie co by było cieplej…cóż mogę powiedzieć…jestem wniebowzięty…
jutro po obiedzie wychodzimy do Jedynki(około 2-3 godzin spokojnego marszu). Budzik na 23-24 w nocy i ciśniemy do dwójki a może nawet i trojki B(czyli na przełęczy w jakiejś jamie śnieżnej).
Docelowo przed atakiem szczytowym mamy rozbić namiot i spać na 6400 m n.p.m. w ostatnim miejscu gdzie jest platforma na rozbicie 1 czy 2 namiotów.

A propos HARMONOGRAMU – to obsuwy jest tyle ze można go pominąć:) tzn…potem zapewne mocno nadrobię, bo będę miał darmowe śmigło, wiec już będzie oszczędność 3-4 dni.
no i zobaczymy jak wyjdzie z Chanem – czy będę schodzić do bazy czy nie…wszystko zależy od organizmu…jak to zniesie..
ryzykować nie zamierzam choćby w najmniejszym stopniu bo nie mam jakiegoś parcia by zdobyć go po raz drugi…
wszystko się jednak zmienia dzięki tym trzem Moskiwczanom:)

15 LIPCA !

dzisiaj mijają 2 tygodnie od wylotu.
Teoretycznie powinno być mi źle, tzn powinno być mi tęskno, ale nie jest:)
Może nie jest to do końca normalne, być w obcym kraju i nie tęsknić tak mocno, żeby chciało się wracać, ale prawda jest
ze mam tu tak dobrze…jak w domu , tylko ze są jeszcze Góry.

Jestem w Górach wśród ludzi, kt. mnie rozumieją:) Jestem w obozie u Saszy, gdzie mam wszystko za friko, gdzie normalny alpinista musiałby wykupić pakiet za 1200 Euro:)

Jem tyle ze wieczorem nie mogę spać z przejedzenia…Mało tego…jedzenie jest pyszne, ze nie da się tego opisać…
Posiłki przygotowuje Wasili:)Nasz obozowy kucharz. 30latek, który przez ostatnie
parę lat pracował w jednej z najlepszych restauracji w Biszkeku („FOUR SEASON”)(restauracja dla dyplomatów, gdzie dania zaczynają się od 100$)
Pisze Nasz, bo czuje się tak jakby obóz Tien Shan Travel był moim obozem:).
Robię co tylko chce.. Chce jeść – idę do kuchni i jem co jest.
Czegoś potrzebuje – idę na składzik i to biorę…

Od wczoraj sypie śnieg…Przez noc nasypało ponad 30 cm!!
Dopóki nie skończymy rozstawiać obozu, to nie będę szedł wyżej…a zostało jeszcze tylko postawić banie, i 6 namiotów dla klientów.
1,5 dnia jak nic – bo najgorsze jest przygotowanie podłogi, czyli ułożenie w miarę równej płaszczyzny z kamieni.
Na Chana, tzn do pierwszego obozu planuje wyjść w środę 17.07.2013 zaraz po obiedzie.
Tam nocleg i o 12stej w nocy wyjście do dwójki. Tak w środku nocy by przejść szyjkę butelki w całkowitych ciemnościach.

Mam świetną aklimatyzacje na wysokości 4100 m n.p.m. Pulsoksymetr pokazuje nie mniej jak 90% natlenienia krwi.
Przyjechało 3 Rosjan z Moskwy – pomagałem im nosić dwie podłogi z desek – chłopy jak dęby a sapały jak lokomotywy parowe:)
U mnie – nic:) Mega różnica..
IMG_0572

IMG_0650

IMG_0655