Hostel – hostelowe życie:)

Sasza nie zadzwonil…(bunkrow nie ma) ale i tak jest zarabiscie:)Jestesmy w hostelu  o nazwie KYRGYZ HOST na ulicy TYSTYNOWA 224 – jest to najtansze miejsce do spania (11$) w calym Biszkeku.
Moze taki tani bo otworzony dopiero 2 tygodnie temu(!!!),ale dla mnie juz wyjatkowy ze wszystkich hoteli i hosteli w jakich spalem. Otworzony bowiem, przez dwie dziewczyny, podrozniczki, wolontariuszki – Ukrainke i Kirgiske , ktore wynajely potezny dom(okolo 250 metrow) i zrobily z niego hostel.
Obecnie jest para podroznicza – Hiszpanow(korzystam z ich laptopa), ktorzy jezdza od nie wiem ilu na rowerach(widze ich zdjecia na piccasie z Iranu, Turcji, czyli jezdza dosc dlugo), Amerykanin(alpinista)-czeka na trzech swoich kolegow z ktorymi bedize sie wspinal na jakies szczyty 5ciotysieczne w centrum Kirgistanu. Francuz(turysta rowerowy -przylecial z rowerem, pojezdzil i wraca) i znalazla sie jedna POLKA – Monia z Wawy, ktora cos tam bedzie robic dla UE w celu szerzenia pomocy rozwojowej dla Kirgistan. Fajne jest to ze wszyscy ze soba rozmawiamy, kazdy opowiada o swoich przygodach, przezyciach. Oczywiscie sa tez wlascicielki – Kirgiska AJsulu (co w wolnym tlumaczeniu znaczy ponoc piekna jak ksiezyc) oraz Ukrainka Ajla. Atmosfera panujaca jest naprawde kapitalna:) kazdy rozmawia z kazdym na Ty tak swobodnie jakby kazdy z kazdym znal sie od dawien dawna:)

Mimo wszystko brakuje mi roweru – bo ten przelamywal wszelkie lody z tubylcami:)

P.S. Zapomnialem napisac, ze w cenie 11$ jest wliczone sniadanie -moze tez po to, zeby wszyscy razem sie spotykali rano:)