5 LIPCA !

Marszrutka przyjeżdża do Karakol o 2 nocy. Ciemno tak ze nie wiadomo w którą stronę iść. Pytam pierwszej lepszej osoby, którędy na ulice Toktogula. Mieści się na niej firma YURT CAMP/TURKESTAN TRAVEL która wyrobiła mi pozwolenie
na poruszanie się w strefie przygranicznej, czyli tak naprawdę na zdobywanie moich ukochanych Gór…
Jakaś Pani mówi, ze trzeba iść prosto i na światłach skręcić w prawo.
Jest tak ciemno, chłodno i późno, ze jedyne o czym marze to żeby pójść spać. Akurat po lewej stronie drogi ‚pojawia się’ szkielet niedokończonego , czteropiętrowego bloku mieszkalnego.
Czym prędzej w jego stronę – wyciągam thermaresta, ubieram się cieplej i spać:)..bez śpiwora…w nocy jest tak zimno ze nakładam jeszcze kominiarkę. Pierwsza taka chłodna noc na wyprawie, ale w końcu to Karakol i wysokość 1600 m n.p.m
Zimno i szczekające cala noc bezpańskie psy nie pozwalają pospać za długo,wiec już o 6.30 melduje się u Siergieja, który wydaje niezbędne papiery.
Pozostaje kwestia transportu do Mayda Adyr. Siergiej rzuca kwotę ponad 155 $(ponad 500 zl), co za 328 kilometrów(w jedna jest 164 KM
IMG_0253

IMG_0233

IMG_0221

IMG_0189
jest kwota astronomiczna.
Benzyna w Kirgistanie kosztuje prawie 3 razy mniej jak u nas. Litr benzyny to 30 Somow, czyli jakieś 2,15 zl. Licząc na chłopski rozum, niech samochód spali te 70 litrów, przy założeniu ze pali nawet 20l/100 km, to kosz przejazdu wynosi realne 140 zl. Niestety cena do Mayda Adyr w całym Karakol jest stałą i znalezienie kogoś, który pojedzie za mniej jest praktycznie nierealne.
Chodzę po głównej ulicy w Karakol i pytam każdego kierowcy jeżdżącego jakimkolwiek samochodem terenowym za ile podwiózłby do Mayda Adyr.
Każdy bez wyjątku łapie za telefon, gdzieś tam dzwoni a na koniec podaje cenę 150$.
Idę jeszcze do Khan Tour Tengri, czyli do Tatiany na ulice Lenina,która ma swoja baze myśliwych w Atdzajloo. Gdy przyszło załamanie pogody w Tien Shanie w 2010 przez ponad 5 dni gościła mnie w swoim ośrodku dla myśliwych.
Niestety okazało się, ze Tatiana pojechała wczoraj zaraz po obiedzie. Spóźniłem się…
No trudno…idę jeszcze w jedno miejsce by ostatecznie trafić na „dworzec” i pytam taksówkarzy, który pojedzie za 6000 Somow(123$).
Znalazł się jeden taki zakręcony, któremu musiałem tłumaczyć, ze potrzebny jest samochód terenowy….ale ten za wszelka cenę chciał mi pomoc i kazał wsiadać do taksówki..
Najpierw wiezie do jednego znajomego – ten chce 8000 somow, gdy mowie ze drogo to wiezie mnie to innego, który rzuca kwotę 180 EURO.
No trudno…dziękuję mu a jeszcze na koniec wymieniamy się numerami telefonów komórkowych… Marat..bo tak się nazywał ten taksiarz, dzwoni za 25 minut od naszego rozstania i pytania czy Toyota Estima 4WD pojedzie? Mowie, ze nie wiem, ale za 6000 somow mogę jechać..mi tam ryba…i tak za 5 minut zjawia się Marat ze swoim kolega z którym jedziemy do jego domu… W końcu trzeba się przygotować do wyprawy w Góry. Poznaje oczywiście cala rodzinę, podczas gdy Timur pakuje wędkę, strzelbę, jedzenie, śpiwór, ubranie…a na koniec dochodzi jeszcze zona i 15 miesięczne dziecko:)
I w takim oto składzie jedziemy do Mayda Adyr… Póki jest asfalt Toyotka sobie radzi, ale w momencie gdy się kończy wychodzę z samochodu i wybieram co większe kamienie, które mogłyby uszkodzić misę olejowa…
Gdy TImur zauważył świstaka, zatrzymuje się, każe mi podać z bagażnika strzelbę, która raz dwa skręca i nabija by po chwili oddać strzał z samochodu. W kabinie dym, jakby coś się paliło.
Wychodzi z samochodu, wdrapuje się na górkę i za chwile w reku trzyma martwego zwierzaka…tak to się karmi rodzinę w Kirgistanie:)
Po 5 godzinach(to tylko 164 kilometry) samochód zatrzymuje się 200 metrów przed baza wojskowa, bo dalej nie pojedzie.
Szybkie wypakowywanie, odprawa u naczelnika bazy(sprawdza pozwolenie) i spacer to bazy Tien Shan Travel by zostawić dla Saszy moja torbę z jedzeniem i sprzętem, kt. nie będzie potrzebne w czasie trekkingu do bazy pod Chanem i Pobieda.
Dzwonie jeszcze do Saszy czy na pewno mogę zostawić trochę rzeczy – bo będzie tego z 15 kilogramów, myślę ze warto wydać 30 euro, by choć trochę zaoszczędzić swój kręgosłup (bagaż kosztuje 2 Euro/kilogram).
Sasza do mnie żebym zostawał w bazie to polecimy razem:)
Jeszcze nie wiem, ze wszystko będę miał za darmo!! cały full pakiet mam za friko!!(namiot, bania, jedzenie, krótkofalówkę – dosłownie wszystko co może zaoferować firma)ale o tym później:) z Mayda Adyr do wagonu w Atjalo sa 22 kilometry(tak pokazał GPS). Jest godzina 17.30, a ciemno się robi o 21….wiec czym prędzej plecak na plecy i w nogi:)
Mija ponad godzina(udało się przejść z 7 kilometrów – kosmiczne tempo z 25 kilowym plecakiem), gdy krzyczy Kirgiz i zaprasza na czaj…
Odpowiadam ze nie mam czasu bo chce zdążyć przed zmrokiem do Atdzajlo…a on , ze jest u niego kolega kt. zaraz będzie tam jechał i mnie podwiezie…to się nazywa szczęście:)
Jest jedno ale – kierowca leży całkowicie pijany – zasnął pod stołem! Gospodarz zapewne ze o 21 wstanie i pojedzie do Atdzajlo:)…ee..;przygoda to przygoda, wiec całkowicie się jej oddaje…dostaje czaj, ogórki i plow do jedzenia…bylem tak głodny ze zjadłem tyle ile mogłem:)
godzina 21…- faktycznie – kierowca wstaje i idziemy do samochodu …odpala i jedziemy – przejazd jego NIVA zapamiętam go końca życia, bo ludzie płacą gruba kasę by przejechać samochodem terenowym jakiś odcinek offroadowy – a tutaj…nie da się tego opisać…
niesamowite przeżycie…offroad taki, ze nie wiedziałem czego się trzymać…po godzinie jestem w Atjalo…rozbijam namiot i spać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>