8 LIPCA !

Po 2 godzinach docieram nam Polane Marcbacherowa.
Znowu nie poznaje swojego organizmu…chodzi tak idealnie, ze aż niewiarygodne.
Nie wiem o co chodzi…w ogóle nie czuje wysokości…mam wilczy apetyt…jakby organizm miał „efekt pamieć”. Pulsoksymetr pokazuje saturacje(nasycenie krwie tlenem) na poziomie 92%.
Polana Marcbacherowa lub Polana Glacjologow to ostatnie miejsce żeby wygrzać się na zielonej trawce…dalej jest już tylko szaro, biało i zimno…Robię pranie – rzeczy momentalnie wysychają i oddaje się rozmowom z poznanymi wcześniej
Sasza, Zulusem i Donim…Nigdy się nie uczyłem rosyjskiego w szkole…ale po trzech wyprawach na wschód rozumiem praktycznie wszystko coś się do mnie mówi,
a dodatkowo jestem w stanie rozmawiać tak by się dogadać…dużo dzięki temu zyskuje bo traktuje mnie jak „swego”
Wieczorem przylatuje helikopter, z którego pomagam wypakować rzeczy.IMG_0453

IMG_0474

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>