16 LIPCA !

Wszystkie teksty są pisane na łapu capu – byle napisać, ale dopiero od wczoraj mamy komputer w bazie, a za chwile cztery osoby, które pomagały
rozstawiać obóz wracają do Karakol(Artur, Andriej, Dan i Tosza), czyli ze będą miały możliwość wysłania moich relacji – oznacza to ze mam niecała
godzinę by napisać wszystko z pamięci, zanim przyleci helikopter – żeby napisać co się działo przez ostatnie 2 tygodnie.

Chwaliłem się świetnym stanem organizmu a własnie zaczynam czuć dwie ogromne skwary, które na dniach wyjdą na dolnej i górnej wardze.
boli…ale przeżyjemy:)
Zaraz śniadanie – gotowane jajka, majonezik, ogórki,pomidorki, herbata z sokiem malinowym…tylko żyć nie umierać:)
Idę jutro do jedynki z trzema Rosjanami: Igorem, Siergiejem i Denisem. Igor tez byl w 2010 roku na Chanie, tez
zdobył szczyt – ale złapał „kibel” i spal na samym szczycie Chana jedynie w kombinezonie puchowym.
Dzisiaj kończymy rozstawiać Banie by moc się wygrzać i umyć a potem 6 namiotów dla klientów….
Już po obiedzie… pyszne pieczone ziemniaki z baranina i sałatka….co jak co…ale przez jedzenie w bazie to zamiast stracić parę kilogramów na pewno parę przybędzie..

Własnie rozmawiałem z Igorem, kt. jest jakby niepisanym liderem jego grupy, z prostego powodu – jest najbardziej doświadczony.
Opowiada o swoich planach. Chcą zdobyć Chana bez schodzenia do bazy by wyrobić klimę….tzn..chcą cały czas napierać do góry a na sam koniec spać na szczycie…
mało tego – proponują mi, żeby się przyłączyć i żeby spać w czterech w jednym namiocie co by było cieplej…cóż mogę powiedzieć…jestem wniebowzięty…
jutro po obiedzie wychodzimy do Jedynki(około 2-3 godzin spokojnego marszu). Budzik na 23-24 w nocy i ciśniemy do dwójki a może nawet i trojki B(czyli na przełęczy w jakiejś jamie śnieżnej).
Docelowo przed atakiem szczytowym mamy rozbić namiot i spać na 6400 m n.p.m. w ostatnim miejscu gdzie jest platforma na rozbicie 1 czy 2 namiotów.

A propos HARMONOGRAMU – to obsuwy jest tyle ze można go pominąć:) tzn…potem zapewne mocno nadrobię, bo będę miał darmowe śmigło, wiec już będzie oszczędność 3-4 dni.
no i zobaczymy jak wyjdzie z Chanem – czy będę schodzić do bazy czy nie…wszystko zależy od organizmu…jak to zniesie..
ryzykować nie zamierzam choćby w najmniejszym stopniu bo nie mam jakiegoś parcia by zdobyć go po raz drugi…
wszystko się jednak zmienia dzięki tym trzem Moskiwczanom:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>