PATENTY I PORADY

Subiektywne spostrzeżenia. Kilkanaście wypraw. Lata doświadczeń. Może ktoś skorzysta?

1. Włosy. Ścięte na 0-3 mm. Wyprawa zazwyczaj trwa 2-3 miesiące. Nierzadko dbanie o higienę na niej jest niemożliwe. Długie włosy na pewno nie służą jej poprawie. Mówiąc zwięźle „krótkie włosy – mały problem”.

2. Baterie AA (LR06)  tzw. „paluszki”. Cały sprzęt elektroniczny dobieram tak, by był na standardowe baterie AA bądź akumulatorki w tym samym rozmiarze np. Czołówka, aparat, GPS, tracker, odtwarzacz mp3. Jedna ładowarka to nie pięć zasilaczy. Mniejsza waga, więcej miejsca . W razie czego ZAWSZE ktoś będzie miał baterie AA a jeżeli nie to kupienie ich gdziekolwiek na świecie nie jest problemem.

3. 1$ i 50$. Na wschodzie banknoty o nominałach mniejszych jak 20$ czy 50$ są wymieniane po niższym kursie. Dlaczego? Nie wiem. Dlatego przy wymianie w banku czy kantorze lepiej mieć 50$.  Odwrotnie jest, gdy chcemy zapłacić w dolarach tubylcom. Ci nigdy nie mają jak wydać czy rozmienić. Warto też wspomnieć o łapówkach ….jak Milicjant zobaczy 50$ to można się z nimi pożegnać. Dlatego warto mieć sporo jednodolarówek. Zawsze można dać 2-3$ i powiedzieć, że więcej się nie ma.
4. 2 portfele –  Pewien mądry człowiek wschodu uczył mnie, że jako obcokrajowiec na wschodzie nie mam żadnych praw. Na papierze może i owszem ale rzeczywistość pokazuje co innego. Dlatego zawsze warto mieć grube pieniądze w portfelu schowanym, gdzieś głęboko (w „śmierdzących skarpetkach”) tak by nikomu nie przyszło do głowy go szukać, a drugi, na wierzchu, w którym będą maksymalnie 2-3$ i karty płatnicze z zerowym saldem. Nie ma mocnych, by „ściągnięto” ze mnie więcej, niż się należy. Ten sposób nigdy mnie nie zawiódł. Gdyby ktoś jednak zażądał więcej to idziemy do bankomatu  i  próbujemy pobrać pieniądze, których nie ma. Cyrk na całego! Sprawdzone!

5. Odzież –  Żadnych markowych ubrań. Najlepiej wziąć 20 zł i przed wyprawa udać się do ciucholandu by kupić co najbrzydsze, ale rzeczy praktyczne. Ma to wiele zalet: Podróżując staram się, na ile to możliwe, nie odróżniać od tubylców. W razie kradzieży, straty bagażu, nie ma żalu. Odzież to odzież, ma być funkcjonalna a niekoniecznie musi być ładna. Po zakupie pamiątek, może się okazać, ze brakuje nam na nie miejsca lub przekroczyliśmy limit bagażowy. By zwolnić miejsce można znaleźć potrzebującą rodzinę i oddać jej swoje ubrania. Na wschodzie ludzie cieszą sie z najmniejszych nawet rzeczy, bo mają mało i żyją skromnie. Pomagamy sobie robiąc dobry uczynek.

6. Zęby – przed każdym wyjazdem obowiązkowa wizyta u dentysty. Jeden mały , niedoleczony kanał i może być po wyprawie. Ogólnie przed nią warto odwiedzić też innych specjalistów by sprawdzić „stan techniczny” naszego organizmu.

7. Telefon DUALSIM . Telefon komórkowy na dwie karty SIM – kartę polska i zagraniczną. Na pierwszą dostajemy SMS, na drugą bliscy i znajomy mogą dzwonić. Dzięki temu nie ponosimy żadnych większych cholendarnych kosztów związanych z używaniem roamingu.  Ja używam NOKI X1 – tani (140 zł), funkcjonalny (bateria trzyma minimum tydzień) i  skromny(nie rzuci się w oczy pierwszemu lepszemu złodziejowi – w końcu NOKIA X1 to nie IPhone)
8. Choroby – „Co nas nie zabije to nas wzmocni” – dlatego 2-3 miesiące przed wyprawą nie oszczędzam organizmu. Cieszę się gdy tyle czasu przed wyjazdem zachoruje – czy to na grypę czy dostanę biegunki. Nie biorę też leków. 2-3 miesiące to dużo czasu by wyleczyć się bez nich, dzięki czemu organizm obroni się sam , a tym samym się wzmocni

9. Ubezpieczenie, czyli przezorny zawsze ubezpieczony - Po wypadku na Piku Lenina, na którym złamałem nogę na wysokości około 6000 m n.p.m. nie wyobrażam sobie wyjazdu za granicę, a tym bardziej w góry bez ubezpieczenia. Akcja ratunkowa kosztowała wówczas 25.000 zł ( z czego przelot samolotem w biznes klasie – ponad 11.000 zł!).  Za wszystko zapłacił ubezpieczyciel. Nie chce myśleć co by było gdybym wtedy nie był ubezpieczony. Polecam ubezpieczenie PZU WOJAŻER. Nie wiem jak wypada to w porównaniu z ofertami innych firm, ale to mam sprawdzone.

10. Dolar a Euro - W kantorach czy bankach to bez różnicy, ale na ulicy tubylcy na euro patrzą z przymrużeniem oka. Nie ufają tej walucie. Bardzo rzadko, ale jednak, zdarza się, że jej nie kojarzą. Okazuje się, że dolar to dolar  – wszędzie znany , a nawet pożądany.

11. Kropelka – „Co kropelka sklei sklei żadna siła nie rozklei”. Nie znasz dnia i godziny kiedy może się przydać. Poza powszechnym zastosowaniem, ma jedno mniej znane. W górach służy do zaklejenia pęknieć skóry na palcach, szczególnie w okolicach paznokci. Ból niesamowity, a nikłe szanse na szybkie zagojenie . Po zaklejeniu „pęknięcia”, o dziwo, ból mija, i rana przestaje się powiększać.

12. RaceBak Camelbak - Czyli bukłak z izotonikiem w kamizelce pod kurtką puchową. Podczas ataku szczytowego zatrzymywanie się by wyciągnąć z plecaka termos z gorącą herbatą, jest mało wygodne, a nawet niebezpieczne, gdyż trzeba zdjąć łapawice. Ten patent, ma same zalety. Mam dwa razy więcej płynu, ciepłego płynu, bo ogrzewanego przez ciało, a dodatkowo mogę uniknąć brania dwukilogramowego plecaka na atak szczytowy.

13. „DOPALACZE” -  tak nazywam napoje izotoniczne, batony czy żele energetyczne. Do tej pory ich nie stosowałem, ale mam przeczucie, że dzięki temu podczas ataku szczytowego szybciej i łatwiej uzupełnię braki elektrolitu w organizmie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>